Wideo

Przyszłość nauki o psychodelikach: dokąd zmierzają badania

Przyszłość nauki o psychodelikach to nie tylko terapia depresji. Sprawdź, dokąd zmierzają badania nad psylocybiną i co zawdzięczają ośrodkowi Johnsa Hopkinsa.

Współczesna nauka o psychodelikach przeżywa okres intensywnego rozwoju, który wielu badaczy określa mianem renesansu. Po dekadach przerwy, wywołanej głównie zaostrzeniem prawa w drugiej połowie XX wieku, substancje takie jak psylocybina wróciły do laboratoriów i klinik jako przedmiot rygorystycznych badań. Pytanie o przyszłość tej dziedziny dotyczy dziś nie tylko nowych terapii, lecz także tego, jak w ogóle rozumiemy ludzki umysł, świadomość i mechanizmy zdrowienia.

Od pionierskich badań do głównego nurtu

Znaczącą rolę w odrodzeniu tej dziedziny odegrał zespół z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Stanach Zjednoczonych, a jedną z jego najważniejszych postaci był Roland Griffiths. Prowadzone tam od początku XXI wieku prace nad psylocybiną pomogły przywrócić psychodelikom status poważnego przedmiotu nauki. Badacze interesowali się między innymi tym, jak wywołane substancją intensywne, określane niekiedy jako mistyczne, doświadczenia wiążą się z długofalowymi zmianami w samopoczuciu i postawach uczestników. Wokół tych pojęć toczą się spory metodologiczne, jednak ich znaczenie dla legitymizacji całej dziedziny trudno przecenić.

Terapia jako główny obszar nadziei

Największe oczekiwania wiąże się dziś z zastosowaniami terapeutycznymi. Badania kliniczne — wciąż na stosunkowo wczesnych etapach — sugerują, że psylocybina podawana w kontrolowanych warunkach i w połączeniu ze wsparciem psychologicznym może pomagać niektórym osobom zmagającym się z trudnymi problemami zdrowia psychicznego. W polu zainteresowania naukowców znalazły się między innymi:

  • depresja, w tym postaci słabo reagujące na standardowe leczenie,
  • uzależnienia, na przykład od alkoholu lub nikotyny,
  • lęk i obniżony nastrój towarzyszące poważnym chorobom somatycznym,
  • niektóre zaburzenia lękowe i obsesyjno-kompulsyjne.

Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że mówimy o obszarach badań, a nie o rutynowej praktyce klinicznej. Wyniki bywają obiecujące, lecz wymagają potwierdzenia w większych i dłużej trwających próbach, prowadzonych na bardziej zróżnicowanych grupach uczestników.

Nowe pytania o mózg i świadomość

Przyszłość tej nauki to nie tylko klinika. Psychodeliki stały się narzędziem, dzięki któremu badacze próbują lepiej zrozumieć działanie mózgu. Interesuje ich, w jaki sposób substancje te wpływają na komunikację między obszarami mózgu, na tak zwaną neuroplastyczność, czyli zdolność układu nerwowego do tworzenia nowych połączeń, oraz na sieci aktywne w stanie spoczynku. Otwartym i fascynującym pytaniem pozostaje relacja między biologicznym działaniem cząsteczki a subiektywnym przeżyciem — czy terapeutyczny efekt wynika przede wszystkim ze zmian molekularnych, czy też z treści i jakości samego doświadczenia. To pytanie ma wymiar zarazem naukowy i filozoficzny, a odpowiedź na nie może zmienić sposób projektowania przyszłych terapii.

Wyzwania, o których nie można zapominać

Dojrzewanie dziedziny oznacza też mierzenie się z jej ograniczeniami. Badania nad psychodelikami są trudne metodologicznie, między innymi dlatego, że wyraźne działanie substancji utrudnia rzetelne „zaślepienie” prób, a oczekiwania uczestników mogą wpływać na wyniki. Do tego dochodzą kwestie bezpieczeństwa: staranna kwalifikacja uczestników, obecność przygotowanego personelu oraz świadomość, że psychodeliki nie są odpowiednie dla każdego i mogą być ryzykowne, zwłaszcza dla osób z niektórymi obciążeniami zdrowia psychicznego. Coraz częściej mówi się również o zagrożeniu nadmiernym entuzjazmem, o komercjalizacji i o tym, by ewentualny dostęp do terapii był sprawiedliwy, a nie zarezerwowany dla nielicznych.

Czego możemy się spodziewać

Najbliższe lata prawdopodobnie przyniosą dalszą standaryzację protokołów badawczych, rozwój szkolenia terapeutów oraz stopniowe porządkowanie ram prawnych. Wiele zależy od wyników trwających badań i od tego, czy uda się utrzymać równowagę między nadzieją a naukową ostrożnością. Warto pamiętać, że w Polsce i w większości krajów substancje psychodeliczne pozostają nielegalne poza ściśle określonymi warunkami badawczymi, a ich używanie na własną rękę wiąże się z realnym ryzykiem zdrowotnym i prawnym. Przyszłość tej nauki rysuje się interesująco, lecz jej największą wartością może okazać się nie tyle jeden konkretny lek, ile nowe, bardziej pokorne spojrzenie na ludzki umysł.

Tekst ma charakter edukacyjny i nie stanowi porady medycznej.